Spokojny i naturalny rozwój w duchu życzliwego pozytywizmu

Wkrótce miną dwa lata od momentu zakupu blisko 16 ha ziemi w Barkowie. Niebawem minie również rok od przekazania całej nabytej przez nas ziemi dla fundacji „Dla Ziemi i Ludzi”, którą uprzednio powołaliśmy. Cel jaki nam przyświecał wtedy był klarowny i wynikał z głębokiego przekonania że Ziemia, podobnie jak każda inna żywa istota należy i należeć powinna tylko i wyłącznie do samej siebie, a człowiek, tak jak każda inna istota żyjąca na Ziemi, jest tylko i wyłącznie użytkownikiem tej Ziemi na której chce żyć i „po ludzku” gospodarować.

Czas, doświadczenia i przemyślenia z jednej strony weryfikują poglądy i ideały, a z drugiej umacniają je i ugruntowują. Z całej płynnej rzeczywistości która w nas żyje i nas otacza, najbardziej trwałe i prawdziwe wydają się być tylko te fundamentalne zasady i prawa, które wyrastają z głębokiej, uniwersalnej i wszechogarniającej życzliwości. Wciąż chcemy je odkrywać, pielęgnować, urzeczywistniać. Jesteśmy przecież ludźmi na Ziemi, siostrami i braćmi, zdolnymi do swobodnego tworzenia i samostanowienia.

Świadoma i celowa rezygnacja z osobistego prawa własności do gruntów.

Obecnie cała nasza planeta została pokrojona na mniejsze i większe kawałki. Każdy z tych kawałów należy do kogoś na mocy aktu własności. Właściciel może w dowolnej chwili swe grunty sprzedać, oddać, użyczyć, zastawić, a jeśli ma odpowiednie pieniądze, może zrobić na nich cokolwiek zechce. Właścicieli ziemskich jest jednak niewielu w stosunku do wszystkich ludzi żyjących na Ziemi.

Są wśród nas tacy, którym bardzo brakuje tej zwykłej, naturalnej i zdrowej dla człowieka możliwości swobodnego życia i samorealizacji poprzez tworzenie swej małej ziemskiej przestrzeni, gdyż brakuje im po prostu aktu własności. Znam i dobrze pamiętam to uczucie. Aby zdobyć ten akt trzeba było zapłacić. Aby zapłacić trzeba było zgromadzić /pozyskać pieniądze. Wyraźnie widać że naturalne i fundamentalne prawo do swobodnego życia na Ziemi zgodnie ze swym pierwotnym, naturalnym, człowieczym instynktem jest mocno ograniczone, gdyż na zakup gruntu bez hipotecznych obciążeń stać bardzo niewielu.

A co by było gdyby akty własności przestały mieć jakąkolwiek wartość, gdyby Ziemia w świadomości wszystkich ludzi oddana została samej sobie? Co by było, gdyby każdy, kto chce żyć na Ziemi w sposób naturalny i „ludzki” mógł zwyczajnie i bezwarunkowo otrzymać lub wziąć sobie taką możliwość już teraz?

Wierzę i wyraźnie widzę że to jest możliwe już teraz. Obserwuję to i doświadczam. Niech ludzie żarliwie pragnący żyć niezależnie i prosto swobodnie przyłączają się do tych osad i plemion do których chcieliby się przyłączyć. Niech zakładają swoje własne niezależne osady w wybranych przez siebie miejscach. To już się dzieje w wielu miejscach na świecie i w Polsce również.

Tak, jestem, wizjonerem, idealistą, realistą, anarchistą – takim zielonym, pacyfistycznym, wegańskim, i jest mi z tym bardzo dobrze. Lecz ponad to wszystko jestem zwykłym Człowieiem na Zeimi, głęboko kochającym wszystko, co JEST.  W sposób szczególny zachwycam się prostotą a nawet prymitywizmem. Wierzę w to o czym piszę i codziennie, krok po kroku, łopata po łopacie robię to, o czym piszę.

Obecnie w świetle polskiego prawa – i tego uniwersalnego również – ja i moja żona jesteśmy jedynie i aż użytkownikami ziemi w Barkowie – równymi sobie i względem siebie, równymi wobec Ziemi na której żyjemy. Decyzje dotyczące spraw wspólnych podejmujemy wspólnie i tylko wtedy, gdy razem wyrazimy pełne przyzwolenie.  16 hektarów to obszar zdecydowanie za duży byśmy mogli sami życzliwie i „po ludzku” go zagospodarować. Jesteśmy więc szeroko otwarci na nowych, kolejnych ekoosadników o zbliżonym do nas światopoglądzie.

Odnaleźć lub powołać swoje własne plemię

Człowiek ze swej natury lubi żyć w stadzie, bo tak jest raźniej i wygodniej. Oprócz swobodnej ziemskiej przestrzeni przeznaczonej tylko dla nas i naszych najbliższych, potrzebujemy także sąsiadów, przyjaciół, ludzi życzliwych, czujących, myślących i działających podobnie – takiej poszerzonej wspólnoty /rodziny. Nam udało się już takich sąsiadów odnaleźć. Byli tu przed nami, i w Barkowie i w Skoczach (po drugiej stronie rzeczki), i w kilku innych, trochę dalej oddalonych wioskach.

Jak konkretnie można się do nas dołączyć?

Po kilkuletnich teoretycznych poszukiwanciach jesteśmy głęboko przeświadczeni że pieniądze nie powinny stanowić żadnej bariery dla osób pragnących zamieszkać w naszym najbliższym sąsiedztwie, (obręb 16 hektarów należących do fundacji). Uważamy że jedynym warunkiem do zostania pełnoprawnym mieszkańcem Ekowioski w Barkowie jest konsensualna decyzja obecnych pełnoprawnych mieszkańców tego miejsca, podjęta po minimum rocznym okresie próbnym w trakcie którego kandydaci mieszkają, żyją i funkcjonują z nami lub w naszym bliskim sąsiedztwie – tuż za ścianą, lub w gdzieś w pobliskiej przestrzeni.

Ten minimalny okres próbny jest ogromnie ważny. My sami wraz z  dzieci jesteśmy w trakcie tej próby. Mamy teraz okazje poznać i sprawdzić samych siebie na polu działania, mamy możliwość poznać naszych sąsiadów, okolicę, głęboko wczuć się w całoroczny rytm tutejszej przyrody, a to wszytko po to, by później wspólnie podjąć decyzję o pozostaniu tutaj dłużej, może nawet na całe życie.

Reklamy

About Artur Jan Milicki

Współtwórca „Akademii Bosej Stopy”, autor książki „Człowiek na Ziemi”, naturalny budowniczy, zdun, projektant pieców.

49 responses to “Spokojny i naturalny rozwój w duchu życzliwego pozytywizmu”

  1. Jura says :

    Ja – w 100 % zgadzam się z przedstawionym przez twe słowa obrazem wspólnoty.

    A od dołączenia do Was powstrzymuje mnie (oprócz może jeszcze zbyt krótkiego okresu wegetacyjnego na północy) weganizm, który uważam za niesłuszny, a wręcz szkodliwy ekologicznie.
    {Prawdziwego mięsa jadam mało (i tak powinno być), bo nie ma doń dostępu, ale jest ono niezbędne do prawidłowego funkcjonowania w naszym klimacie, ale to nie temat na dyskusję tutaj}.

    W każdym razie szkoda mi, że w każdej znanej osadzie czy zalążku ekosieła – musi panować jakaś ideologia, z którą należy się zgadzać.
    (jako eko-anarchista nie jestem w stanie tego zaakceptować żadnych new age’owych pomysłów dla nie umiejących żyć bez jedynej słusznej idei przewodniej, oprócz właśnie ideologi (?) maksymalnego nie- szkodzenia Ziemi) Co wynika raczej nie z wiary, a z logiki (nie podcinanie gałęzi na której się siedzi)

    I co ma zrobić taki człek jak ja? (to nie retoryka)

    • Beata says :

      Założyć swoją osadę…lub przejść okres próbny, który mam nadzieję rozwija obie strony, nie tylko fundatorów :). Tak ja to widzę…budując z przyjaciółmi osadę na południowm-zachodzie Polski.

    • Jura says :

      „Założyć swoją osadę” – tak, tak.. też do takiego wniosku doszedłem…I w tą stronę chciałbym działać… niestety nie żyjemy w próżni.. a warunki brzegowe (uwarunkowania finasowe, zawodowe, rodzinne itp. ) nie pozwalają mi na zakup ziemi na pd-zach Polski. (Przynajmniej do czasu do kiedy nie pęknie właśnie zaczęta, i rozdmuchiwana bańka na ziemię rolną)
      (cała nadzieja w południowym Opolskim, które się wyludnia w takim stopniu, że zaczynają powstawać programy pomocowe mające temu procesowi przeciwdziałać)

      „lub przejść okres próbny” – to raczej wykluczone, bo Artur wyraźnie zaznaczył, że weganizm jest jednym z podstawowych „wymagań”, a ja musiałbym się wyrzec swego osądu o jego szkodliwości.

    • Lee Voytee says :

      Weganizm to piękna idea jednak trudna do wprowadzenia ze względu na wysokie koszty (nie w kosztach produkcji ale w kosztach zaopatrzenia).
      Weganizm nie jest niesłuszny i nie jest szkodliwy a białko zwierzęce nie jest niezbędne do właściwego funkcjonowania organizmu szczególnie człowieka który z natury jest roślinożerny.
      Szermowanie słowem „eko” stało się tak powszechne że nikt nie wie o co w tym wszystkim chodzi (komentuję to z punktu widzenia biologa i przyrodnika) bo prawdziwy sens nauki „ekologia” ma się tak do tych wszystkich „eko” którymi posługują się ignoranci jak „elektryka” do „elektroniki”

    • grazyna elzbieta jasiewicz says :

      Hallo Lee, potwierdzam Twoj poglad, ze weganizm jest sluszny i ze jest korzystny dla holistycznego organizmu czlowieka. Czego nie rozumiem, sa koszty zaopatrzenia, o ktorych piszesz. Mozesz prosze to wytlumaczyc?
      Dziekuje.

    • Jura says :

      Człowiek z natury jest wszystkożerny.

      Uwarunkowania klimatyczne i cywilizacyjne nie pozwalają nam na stosowanie właściwej diety wegańskiej.

      Aby utrzymać wystarczająco zasobną i zbilansowaną dietę wegańską musielibyśmy mieć w posiadaniu jeszcze 1,5 planety ziemi. prtzeznaczonej na wymarzony przez wegan ogród.
      (przy założeniu stałości obecnej ilości osobników ja zamieszkujących)

    • Michał Mydlarski says :

      Sprawa wydaje się prosta: w Twoim przypadku należy sobie zabezpieczyć coś podobnego samemu. Ja z mą partnerką kupiliśmy dom w Lubuskim, stary dom i dwie działki po 30 arów – na razie tylko tyle ziemi, gdyż musimy uzbierać na więcej, a nie zarabiamy (w zasadzie nie zarabiam) zbyt wiele. Mamy swój własny pomysł na życie i go realizujemy – najlepiej, jak umiemy.
      Pozdrawiam i życzę sukcesów!

    • rafkoo says :

      tak, tak.. to przeczuwałem zanim tu napisałem. miałem nadzieję, że pojawią się jakieś inne koncepty. Artur podpowiedział mi forum, na którym znalazłem kontakty do ludzi o podobnych zainteresowaniach, ale nastawione mniej ideologiczne.

      Wiesz, właśnie chodzi o zaczynanie samemu. To jest trudne. W grupie łatwiej.

    • sylwia says :

      Czesc. Ten punkt tez mi sie nie spodobal Te cale ideologie i zmuszanie ludzi do wyznawania jedynej slusznej ideologii. To zakrawa na sekte. Kazdy jest wolny i chociaz jestesmy razem ,ale kazdy ma prawo do podejmowania wlasnych decyzji , jesli nie sa one krzywdzace dla innnych .Dlatego pomysl jest taki jaki podsunela Beata. Trzeba zbudowac osade bez ideologi , w ktorej najwazniejszy bedzie szacunek do innych i srodowiska. Jest taka osada bezideologiczna w okolicach Klodzka i tam nie maja ideologii zbednych.Jednak to troche daleko. Dlatego fajnie by bylo jakas osade zalozyc blizej . Co ty na to? Pozdrawiam

    • Rafał says :

      @ Sylwia:
      cześć podobnieodczuwającym!
      Ja to nawet bardzo głęboko i na poważnie rozważam dołączenie do Pawła i Jacka z rodzinami.
      Najpierwej jednak pojedziemy tam pomagać odbudowywać im ich spalony dom. (ale to dopiero gdy na 100 % będę wiedział, że mamy dość czasu na efektywną pomoc)

      Póki co, nawet finansowo nie mogę ich wesprzeć :-( w ich zbiórce.

      a bliżej – jak napisałeś – to jaki region miałaś na myśli?

  2. Maria Magdalena Damaszk says :

    Czy możliwe jest być bezwarunkowo ? Stawianie warunków jest ograniczające. Żyję i wzrastam poddając się doświadczaniu tego, co JEST, dokonując świadomego wyboru co do tego, jaką drogą dalej idę. Wioski, nawet te eko stają się wioskami tematycznym, gdy stawiane są wymagania Ty – tak, Ty – nie pasujesz…. Żyć holistycznie, to żyć całościowo ? Świadomie wybierać. Jestem gotowa zamieszkać w wiosce – prawdziwej eko wiosce, gdzie panowanie słusznych idei poszanowania Ziemi i Życia jest bez obwarowań co do tego co jesz. To, co jest słuszne samo będzie z czasem przyjęte bez zbędnej selekcji wstępnej.

    • Jura says :

      Czy możliwe jest być bezwarunkowo?

      myślę, że nie we wspólnocie, niestety..
      (a boję sie, żę i indywidualnie także nie )
      coś zyskujesz – coś oddajesz.

      Teraz pytanie co i w jakiej ilości można poświęcić, dla bycia razem, dawania i czerpania ze wspólnotowości.
      (IMHO: najlepiej gdy do wspólnej „kasy” dawana jest praca i podzielany jest pogląd iźli nieszkodzenie habitatowi w którym się żyje to „jedyna słuszna ideologia”)

      Bezcenne są doświadczenia mieszkańców kibuców.

      Wspólnota zaczęła się sypać, gdy członkowie zamiast np. jadać razem jak to bywało drzewiej – zaczęli woleć jadać osobno np. ze swymi dziećmi.
      Kolejny był wspólny budżet, decydowanie o tym kto pójdzie na studia i..tak doszło do wypaczenia sie pieknej niegdyś ideii do formy dzisiejszej

      Amiszyzyzacja też jest poważnym zagrożeniem…

      Polacy jako naród ma dość silne poczucie indywidualności i dlatego tak opornie powstają u nas ekoosady.

      echhh…

      Życia jest bez obwarowań co do tego co jesz. To, co jest słuszne samo będzie z czasem przyjęte bez zbędnej selekcji wstępnej.

      A nie boisz się, że z biegiem czasu „nowo przyjmowani” członkowie wspólnoty o pewnym światopoglądzie staną się decyzyjną większością, zradykalizują, i reguły które zostaną przez nich ustanowione będą dla ciebie nie do przyjęcia?
      A miejsce z którym się związałaś stanie się przez to nie do zniesienia?

      A co gdy stanie się to, gdy będziesz mieć 70-80 lat?

    • Grazyna Elzbieta Jasiewicz says :

      Zyjemy tylko w momencie. Myslenie o tym co bedzie nie ma spelnienia. Ja pojde za Arturem na koniec swiata. Barkowo jest moim plemieniem.

    • Grazyna Elzbieta Jasiewicz says :

      To co jesz jest scisle zwiazane z tym kim jestes jak rowniez ze stanem Twojej swiadomosci. Moja swiadomosc odczuwa wszystkie zyjace istoty na Ziemi jako bracia i siostry. Wierze, ze Milosc i Milosierdzie sa uczuciami Nowego Swiata.

    • Jura says :

      wszystkie zyjace istoty na Ziemi jako bracia i siostry. Wierze, ze Milosc i Milosierdzie sa uczuciami Nowego Swiata.

      By żyć zgodnie z naturą należy być jej ogniwem, częścią, a nie stawiać się w roli superistoty nadrzędnej miłującej wszystkie inne, a płodzącej się bez umiaru i zabierającej innym gatunkom miejsce do życia.

      Teren wydarty naturze pod monokulturową uprawę 1 ha soji jest okrutnym morderstwem i unicestwia wiele istot żyjących i jest takim samym zabijaniem jak zabijanie krowy czy kozy.

      Bez zwierząt nie będziemy mieli nawozu na to by wyhodować potrzebne nam rośliny i wyjałowimy glebę do szczętu.

      Polecam poobserwować różne biotopy i zrozumieć że miłośc i miłosierdzie to nie są główne panujące w nich wartości.

      A później wytłumaczyć bratu aligatorowi by nas nie zżerał gdy będzie głodny.

      Nie gniewaj się, ale gdy słyszę słowa „Nowy Swiat” i to pisane z dużej litery to dostaję ciarek przerażenia na myśl o szkodach wywołanych neofickim żarem naprawiaczy świata.

    • Ala says :

      ‚Pojde za Arturem na koniec swiata’. Boze Grazyno, to brzmi jak wyznanie sekciary i jest. b. niebezpieczne. Pol biedy gdybys byla jego zona, wtedy po prostu podazasz za mezem, ale w kazdym innym wypadku jesli to robisz to musi to byc chyba tylko i wylacznie…zaslepienie czyjas ideologia. Mam nadzieje, ze te slowa uzylas bardziej w formie zartu! :-)

  3. Romek-osada Roztoki says :

    jestem przekonany o tym, ze potrzeba zycia we wspolnocie jaka jest ekowioska kloci sie z potrzeba zachowania szerokiej autonomii wszystkich jej czlonkow.Musimy zdac sobie sprawe z tego, ze najwiekszym wrogiem powyzszej idei jest ta czesc natury czlowieka ,ktora kaze nam bronic jak fortecy
    naszego indywidualizmu i przestrzeni ktora kreujemy tylko my sami i tylko my sami rozumiemy.Jesli wstepujemy w szeregi ekowioskowej spolecznosci to biezemy sami siebie na lancuch i zmuszamy sie w imie wyzszej koniecznosci do ograniczenia tej naszej wolnosci.Taka sytuacja nie moze trwac dlugo bo nie jest przeciez pelnia szczescia, jest jego piekna namiastka.Czlowiek nigdy nie zaakceptuje w pelni rzeczywistosci w ktorej zyje jesli istnieje chocby cien szansy, ze gdzies indziej moze byc lepiej.Dlatego wlasnie wspolnoty sie rozpadaja bo ograniczaja kreowanie wlasnego swiata a szczescie nie moze polegac na ograniczeniach lecz na ich braku.Rozumiem Artura ,ktory wiedzial, ze trzeba na starcie wyznaczyc jakies zasady ktorymi mieszkancy osady mieliby sie kierowac poniewaz one informuja kandydatow o tym co tu sie gra.Wyznaczajac zasady jednak popelnil blad jak sadze poniewaz nie wzial pod uwage faktu, ze roznimy sie od siebie bardziej niz nam sie wydaje a ustalone reguly sa de facto ekspresja Arturowych wyobrazen o szczesliwym wspolistnieniu grupy ludzi.Mysle, ze kluczem do sprawy jest odstapienie od wstepnej weryfikacji przy przyjmowaniu czlonkow bo to wspolne zycie ich zweryfikuje i wspolne rozmowy ktore nie powinny byc budowaniem kompromisow bo kompromisy niosa ze soba wspomniena powyzej ograniczenia. Te rozmowy powinny byc probami wzajemnego przekonywania sie do roznych idei.Na koniec chce powiedziec, ze budowanie wspolnoty to pozornie prosta a w rzeczywistosci bardzo trudna sprawa.Moim zdaniem tylko szeroko pojmowana wolnosc tworzenia swojej wlasnej rzeczywistosci a zagwarantowana przez ekowioske jest szansa jej powodzenia.

  4. Lee Voytee says :

    To co pisze „Jura” (16.X) świadczy tylko o jego ignorancji o funkcjonowaniu przyrody i ekosystemów. Żeby ziemia się nie wyjałowiła nie trzeba wcale prowadzić hodowli zwierząt bo są inne sposoby na użyźnianie ziemi ale żeby to pojąć trzeba trochę się rozglądnąć i poznać zasady funkcjonowania przyrody a nie bezkrytycznie podążać za czymś co się komuś wydaje.
    Na całe szczęście „naprawiacze świata” nikogo do niczego nie zmuszają a pokazują że są inne sposoby na życie i one mogą odwrócić niekorzystne warunki funkcjonowania przyrody i całej Ziemi wynikłe z przeludnienia i pewnych uwarunkowań cywilizacyjnych związanych z przeludnieniem. Dobrze by było przyglądnąć się „naprawiaczom” i zastanowić się czy nie warto do nich się przyłączyć

    • Jura says :

      Twe słowa o ignoracji sa nieco niestosowne. ja jeżeli wytykam komuś ignorancję to staram sięto udowodnić.
      Więc wymień proszę te „inne metody”.
      Niechaj ta dyskusja tutaj nie przerodzi sie w bicie piany, lecz jest merytoryczna.

      Ja nie twierdzę że wiem wszystko, za to chętnie się dowiem.
      Wg mojego stanu wiedzy obecne BAT nieskonakłądowym powstawania materii organicznej jest sredniotemperaturowe kompostowanie odpadów pozwierzęccych (w tym ludzkich) z odpadami roślinnymi.

    • Ala says :

      Grazyna, mowiac o innych sposopach nawozenia ziemi, miala zapewne na mysli BIOCHAR, metode spalania biomasy na wegiel, ktory sluzyc mial do uzyzniania gleby. Metoda ta zapoczatkowana byla przez pre-Kolumbijskich mieszkancow Amazonii. Jest ona obecnie rozpatrywana jako sposoc na ‚carbon sequestration’, bardziej niz jako zrodlo wzbogacania gleby. Nalezy dodac, ze metoda ta NIE zastepuje nawozenia gleby, np. nawozem zwierzecym,a jedynie te potrzebe zmniejsza.

    • grazyna elzbieta jasiewicz says :

      Lee, dziekuje za Twoj komentarz.

  5. grazyna elzbieta jasiewicz says :

    Odpowiedz do Jury. Nie moglam znalesc przycisku na odpowiedz. Prosze o zrozumienie.

    „By żyć zgodnie z naturą należy być jej ogniwem, częścią, a nie stawiać się w roli superistoty nadrzędnej miłującej wszystkie inne, a płodzącej się bez umiaru i zabierającej innym gatunkom miejsce do życia.”

    Natura jest Miloscia i do tego Bezinteresowna. Chojnie nam wszystkie swoje skarby daruje. Jura, ja zgadzam sie z Toba w 100%, ze wszyscy jestesmy jej ogniwem rownomiernym. Nie rozumiem jedynie co masz na mysli piszac „a plodzacej sie bez umiaru”. Ja osobiscie nie mam dzieci (jesli o to chodzi) i juz ich miec nie bede, a poniewaz waze 50 kg przy wzroscie 168cm to mysle, ze nie zabieram zbyt wiele miejsca do zycia innym gatunkom.

    „Teren wydarty naturze pod monokulturową uprawę 1 ha soji jest okrutnym morderstwem i unicestwia wiele istot żyjących i jest takim samym zabijaniem jak zabijanie krowy czy kozy.”

    Zgadzam sie z Toba, ze zabijanie roslin jest czynem okrutnym. W tym przypadku to zabijanie idzie na konto jedzacych krowy i kozy, poniewaz soja jest „produkowana” na pasze dla nich. Jesli jednak chodzi o mnie to moim najskrytszym pragnieniem jest odzywianie sie prana/energia z Kosmosu jednak moja swiadomosc jeszcze nie jest tak daleko rozwinieta abym odzywiala sie swiatlem. Temat ten interesuje mnie od paru lat bardzo i zbieram wszelkie mozliwe informacje z nadzieja, ze mi swiadomosc przeskoczy. Jak juz wspomnialam soja jest „produkowana” dla zwierzat. Problem tkwi nie tylko w tym, ze jest uprawiania metoda monokultury, jak piszesz, ale rowniez, ze jest genetycznie przetwozona. Na stan obecny prawdopodobnie 100% soji jest genetycznie uszkodzonej. Krowa i koza zjadaja gen-soje a ludzie zjadaja krowe i koze. No to zycze smacznego :-) Nie spozywam soji. Nurtuje mnie pytanie czy zabiles osobiscie jedna krowe lub jedna koze?

    „Bez zwierząt nie będziemy mieli nawozu na to by wyhodować potrzebne nam rośliny i wyjałowimy glebę do szczętu.”

    W obecnym czasie jest juz wiele gospodarstw, ktore nie uzywaja do uprawy roslin nawozow pochodzenia zwierzecego. Poza tym zwierzeta dalej ISTNIEJA tylko nie zostaja przez nas zjadane, wiec nie musisz sie martwic na zapas o wystarczajaca ilosc nawozu. W Poludniowej Ameryce sa powszechnie stosowane doskonale starozytne metody odzywienia wyjalowionej, przez chemiczne nawozy, ziemi. Takich sposobow jest naturalnie wiecej.

    „Polecam poobserwować różne biotopy i zrozumieć że miłośc i miłosierdzie to nie są główne panujące w nich wartości.”

    Wedlug moich przekonan WSZYSTKO na Swiecie isnieje dzieki MILOSCI. A nad uczuciem MILOSIERDZIA ludzkosc musi jeszcze troszke popracowac.Jak przestaniemy jesc krowy i kozy to uczucie Milosierdzia samo przyjdzie. Jestem pewna, ze sie ze mna zgadzasz?

    „A później wytłumaczyć bratu aligatorowi by nas nie zżerał gdy będzie głodny.”

    Jury nie wiem jak jest z aligatorami, poniewaz nie mialam tego szczescia sie z nimi spotkac. Ale spotkalam w dzungli srodkowo amerykanskiej jadowite weze, zmije, skorpiony, pajaki i inne, ktore mnie nie zjadly, ugryzly czy udusily. Zwierzeta boja sie ludzi i ZAWSZE przed nimi uciekaja lub chowaja. Jedynie w momencie naszej nieswiadomosci mozemy zostac przez nie zaatakowane.
    Kazdy z nas ma zdolnosc telepatycznego porozumiewania sie ze wszystkimi zyjacymi na Ziemi istotami. Wiem tez, ze ludzkosc bardziej zagraza zwierzetom niz zwierzeta ludzkosci.

    „Nie gniewaj się, ale gdy słyszę słowa “Nowy Swiat” i to pisane z dużej litery to dostaję ciarek przerażenia na myśl o szkodach wywołanych neofickim żarem naprawiaczy świata.”

    Ja sie nie gniewam, poniewaz nie mam na to czasu… oraz szanuje Twoje poglady. Rozumiem doskonale, ze dostajesz ciarek na te mysl o szkodach wywolanych neofickim zarem naprawiaczy swiata, poniewaz ja rowniez dostaje tych samych ciarek na te sama mysl. Koncentruje sie jednak bardziej nad naprawianiem SIEBIE abym mogla zyc w Swiecie naprawionym… i dostawac ciarek z innych przyjemniejszych powodow! :-)

    Serdecznosci od Grazyny

    • Jura says :

      Odpowiedz do Jury. Nie moglam znalesc przycisku na odpowiedz. Prosze o zrozumienie.

      Musielibyśmy porozmawiać o szczegółach, (sposoby podwyższania zawartości organicznej gleby) w Ameryce Południowej)ale jak widzisz na to tutaj nie ma możliwości (choćby to ograniczenie możliwości dodawania odpowiedzi do 3 poziomów na które się natknęłaś)

      Ja niestety nie pójdę w dyskusji w stronę odżywiana się energią kosmosu
      (mimo, że szanuję Twe poglądy i nie mam zamiaru ich zwalczać, to uważam że należą do kategorii, o której wspomniałem w pierwszym mym poście czyli New Ageo’ wa nowomowa) i dokładnie potwierdzają istnienie problemu dołączenia do wspólnoty, który przedstawiłem w pierwszym mym poście.
      (Nie?)stety DMT nie miało dostępu do mej szyszynki może stąd brak zrozumienia dla takich idei.

      Jak człowiek, który stąpa mocno po ziemi ma ma na celu samowystarczalność, zrównoważenia, i minimalizm ingerencyjny w otaczające środowisko, ma dołączyć do wspólnoty w której wszelakie ścisły opis rzeczywistości rozbija sie o „kosmiczne prawa”., gdzie neguje sie fakt, że cykl życie-śmierć to podstawa istnienia i ewolucji.

      Wedlug moich przekonan WSZYSTKO na Swiecie isnieje dzieki MILOSCI.

      No właśnie – a wg mojej wiedzy i przekonań to procesy fiizyko-chemiczne.

      I bardziej niż odżywianie się „energią kosmosu” interesuje mnie wykorzystanie energii z pryzmy kompostowej. i z

      Natura jest Miloscia i do tego Bezinteresowna

      No cóż, prawie brak mi słów!
      Mogę jedynie stwierdzić z taką samą pewnością, że natura jest WALKĄ I nagradza przetrwaniem najsilniejsze osobniki

      ze nie zabieram zbyt wiele miejsca do życia innym gatunkom.
      Rozmiary fizyczne chyba nie są ważne, prawda? Liczy się styl bycia

      Zwierzeta boja sie ludzi i ZAWSZE przed nimi uciekaja lub chowaja.

      Nie z a w s z e ! drapieżniki zaatakują gdy są głodne, i oszacują że atak zagwarantuje im zbilansowanie kaloryczne nań poniesione. i choćbyś nie wiem jak kochała lwa to głodny Cię rozszarpie. Zwierzęta oczywiście uciekają od człowieka bo jest najwyższym ogniwem łańcucha. Niektóre gatunki węży także atakują nie zaatakowane (ba, nawet nie głodne)

      Chodziłem po selvie i gdyby nie indigenos to zginąłbym w ciagu pierwszych 2 dni.

      Zauważ że dla ludów pierwotnych mięso było zawsze rarytasem i mimo że przepraszali zabite stworzenie i go żałowali… to.jednak …zabijali..
      A mimo wszystko żyli w miarę w równowadze z otaczającym ich ekosytemem

      Wiem tez, ze ludzkosc bardziej zagraza zwierzetom niz zwierzeta ludzkosci.

      No i tu się mogę w 100% zgodzić z Twym stwierdzeniem. a teraz trzeba by ustalic przyczyne zrodłową i sposoby zaradzenia problemowi.

      Krowa i koza zjadaja gen-soje a ludzie zjadaja krowe i koze. No to zycze smacznego :-)

      i znów sie zgadzam. to świństwo.Ale to nie zmienia faktu, że zwierzęta są bezcennym ogniwem w dostarczaniu kalorii, gdyż przetwarzają niesatrawialną przez cżłowieka celuloze, na białko czyli formę dlań przyswajalną. Wypaczenie następuje podczas karmienia ich jakimikolwiek zbożami i na hodowli na masową skalę.

      Jesli jednak chodzi o mnie to moim najskrytszym pragnieniem jest odżywianie sie prana/energia z Kosmosu jednak moja swiadomosc jeszcze nie jest tak daleko rozwinieta abym odzywiala sie swiatlem.

      Ostanio na budowie domu mieliśmy człowieka (
      moja diagnoza: zaburzenia psychiki spowodowane zbyt częstym kontaktem z ayahuaską,) który to też odżywiał się światłem, mówiło o energii kosmosu, niestety chyba tez nie był rozwiniety dostatecznie, bo do wspólnego gara przykładał sie bardziej niz ktokolwiek inny, a wydajność jego pracy była praktycznie zerowa. Za to gadki ideologiczne wstawiał jak nikt inny na świecie.
      Nie bierz tej wypowiedzi ad personam.

      Zgadzam sie z Toba, ze zabijanie roslin jest czynem okrutnym.
      NIe tylko rośliń! I nie jest okrutne, lecz niezbędne. Okrutne jest nieumiarkowanie z jakim to czynimy.

      wykarczowanie 1 ha jest zagładą dla cześci osobników z wielu gatunków tak roślin jak i zwierząt go zamieszkujących/korzystajacych z niego.

      W tym przypadku to zabijanie idzie na konto jedzacych krowy i kozy, poniewaz soja jest “produkowana” na pasze dla nich.

      Dokładnie tak jak piszesz. Rozwiązaniem jest permakulturowy small scale farming, ale z produkcją zwierzęcą. Gdyż bez niej bilans energetyczny jest ujemny :-/. Póki co udaje sie go wyrównywać/bilansować łatwo dostępną i tanią energią z paliw kopalnych. Problem sie zacznie gdy przestana byc one łatwo/tanio dostępne.

      aha! .. kozę zabiłem włąsnymi rękoma. i uwierz mi że jest to doświadczenie które każdy powinien przejsć. Uczy szacunku dla istnienia drugiej istoty. i niegdy nie zabijesz dla kaprysu lecz jedynie po to by przetrwać. (o wiele łatwiej kupic sobie hamburgera który poprzesz sposób wyprodukowania jest skomasowanym zabójstwem tak dla spżywajacego go jaki i jego swiata )

      aha i jesli trzeba będziee to zrobic ponownie by nakarmic ma rodzine czy wspolnote , znow to uczynie. i bede to uwazałza bardziej etyczne niz codzienne dojezdzanie samochodem w pojedynke do miejsca pracy oddalonego o 50 czy 100 km od miejsca zamieszkana..

      btw. ciekawym czy Inuitom też kazała byś jeść wegańską żywność.

    • Grazyna Elzbieta Jasiewicz says :

      Dzien dobrz Jura,
      dziekuje Ci za wymiane pogladow lecz rezygnuje z dyskusji. Wierze, ze tworza sie Swiaty rownolegle i kazdy bedzie mogl zyc w swoim wlasnym nie kolidujac z innymi. Uwazam rowniez, ze wazne jest wypowiadac sie w swoim imieniu. Jak piszesz „my” to nie bardzo wiem o kogo chodzi.

      „btw. ciekawym czy Inuitom też kazała byś jeść wegańską żywność.”
      Nie jestem zbytnio zainteresowana dieta Inuitow, chce udoskonalic swoja wlasna. Nie kaze rowniez nikomu niczego. Chcec naprawic Swiat zaczac powinnam od naprawy siebie.

      Dziekuje Ci za wymiane pogladow.

    • Ala says :

      ”poniewaz waze 50 kg przy wzroscie 168cm to mysle, ze nie zabieram zbyt wiele miejsca do zycia innym gatunkom”.

      Smiem twierdzic Grazyno, ze uwazasz sie za osobe tzw. ‚uswiadomiona ekologicznie’, jesli tak to skad sie wzielo u ciebie przeswiadczenie, ze przy swojej wadze i wzroscie nie zabierasz wiele miejsca do zycia innym gatunkom. Powiedz mi jesli sie myle, ale smiem przypuszczac, ze nie masz absolutnie pojecia o swoim wlasnym ‚carbon footprint’. Czy pomyslalas kiedys ile przestrzeni i organizmow rujnujesz noszac ubranie, obuwie,korzystajac z transportu (rower, smaochod, pociag, statek, samolot, itp), mieszkajac w jakims budynku. Czy pomyslalas kiedys ile produkcja tego wszystkiego wymaga zuzycia materii i energii? No chyba, ze ty chodzisz nago, bez butow, nie stosujesz zadnych kosmetykow, spisz na golej ziemi niczym sie nie przykrywajac, nie jesz, nie pijesz, NIE ODDYCHASZ, nie podrozujesz, wtedy mozesz z czystym sumieniem stwierdzic, ze nie zajmujesz zbyt wiele miejsca innym gatunkom, bo tylko dzieki takiemu stylowi bycia i zycia twoj ‚personal carbon footprint’ rownalby sie zeru.

      Pozwol, ze przy okazji skomentuje w tym miejscu jedna z twoich wypowiedzi zamieszczona w innym poscie.

      Jesli chcesz Grazyno, tak jak mowisz, ‚naprawiac Swiat’, to jak najbardziej powinnas byc zainteresowana dieta Inuitow, bo Inuici tez sa czescia tego Swiata.

      Martwi mnie to, ze widzisz siebe jako kogos kogo nalezy naprawic, takie postrzeganie siebie jest b.niesprawiedliwe i jesli nie bedziesz uwazna mozesz sobie w tym procesie naprawczym wyrzadzic wiele krzywdy. Piszes tu na tym forum tyle o Milosci, Milosierdziu, Naturze, piszesz, ze Natura jest Miloscia, ale widze ze samej sobie zalujesz tej Milosci. Przeciez skoro Natura jest Miloscia a ty czescia Natury to konsekwencja tej logiki jest fakt, ze i ty jestes Miloscia. Twierdzac, ze bedziesz siebie naprawiac dajesz do zrozumienia/wierzysz, ze jest z toba cos nie tak, ze cos trzeba w tobie skorygowac. Czemu tak sadzisz? Czy jest to cos co ty sama sobie wmowilas czy ktos/jakis system wmawial ci to latami?Na kazdym kroku we wspolczsnym swiecie wmawia nam sie, ze jest z nami cos nie tak, fizycznie, psychicznie, emocjonalnie , mentalnie, i ze cos powinismy z tym zrobic. Glownie zeruja na tym rekalmy, ktore probuja nam sprzedac rzeczy/uslugi. ktorych w wiekszosic nie potrzebujemy. Wymysla sie nam choroby. , aktywnym dziecim ADHD, ostatnio kobietom,, ze maja za niskie libido, i ze trzeba cos z tym zrobic,Naukowcy juz opracowuja tabletke, ktora bedzie damskim odpowiednikiem Viagry, i ze bedzie nam sie wtedy… chcialo zawszwe i wszedzie…bo taka jest obecnie norma.

      Kiedy nam sie wmawia, ze cos jest z nami nie tak rodza sie wtedy w ludziach rozne neurotyzmy, odruchy obsesyjno-kompulsywne, ludzie uzalezniaja sie wtedy nie tylko od roznych uzywek, ale nawet od rzeczy, w normalnych warunkach, zdrowyh: fitness, yoga, zdrowe odzywianie. wszysko to robi sie wtedy w nadmiarze, do granic wytrzymalosci naszych cial…i umyslow. Rozwijamy wtedy w sobie bulimie, anorekscje, choroby, ktore objawiaja sie fizycznie, ale maja swoje podloze w naszej psychice i emocjach. Karcimy sie za to,ze nie jestesmy tacy jacy, jak sadzimy my lub inni, byc powinnismy wedle jakis norm.

      To jak ty widzisz siebie, to tak naprawde nie moj bizness, ale uwazaj na to jak myslisz o sobie i sowim istnieniu, i jak manifestujesz te mysli w praktyce
      .
      Dla naszego wlasnego zdrowia psycho-fizycznego odpuscmy sobie te wszystkie ulepszanie i naprawianie samych siebie. Nie rodzimy sie wybrakowani, gorsi, z pietnem, nie wymagajmy wiec abysmy sie naprawiali (lub aby nas naprawiano).
      Naprawic mozna zatarty silnik w samochodzie, ale nie ludzi!

      Tak na marginesie, Hitler tez chcial zmieniac/naprawiac Swiat. Gdyby kazdy czlowiek na Ziemi mial mozliwosc ‚naprawienia Swiata’ wedlug swoich wlasnych koncepcji mielibysmy ponad 7 bilionow Swaitow! Kazdy bowiem ma inny poglad na to co, kiedy i gdzie powinno byc zmienione.
      Gdyby na przyklad Jura, tak ten kotry wypowiada sie tu na forum (sorry Jura, ze uzywam cie tu jako pomocy dydaktyczno-naukowej:-) chcialby realizowac swoja wizje naprawy Swiata to wszystkie niemowlaki zamist ssac mleko matki pily by czarnine z kaczki, po to aby upewnic sie, ze gdy dorosna na pewno beda miesozercami! :-)

    • Grazyna Elzbieta Jasiewicz says :

      Alu dziekuje Ci serdecznie za dzielenie sie ze mna Twoimi myslami.

      Tak, moj Swiat to moja koncepcja. Ja go tworze. Obraz mojego Swiata jest uzwierciedleniem moim. Chcac zmienic oblicze mojego Swiata zaczynam zmieniac cos we mnie.

      Naprawiam tylko i wylacznie moj Swiat i zostawiam Inuitow i 7 bilionom ludzi odpowiedzialnosc za ich Swiaty.

      Serdecznosci od Grazny

    • Jura says :

      Auuuuuuu!!! (zawyłem )

      Ala Uwielbiam Cię :)

      ( co nie jest równoznaczne z tym że pójdę za Tobą na koniec świata :-D)

      ale tym tekstem :

      Gdyby na przyklad Jura, tak ten kotry wypowiada sie tu na forum (sorry Jura, ze uzywam cie tu jako pomocy dydaktyczno-naukowej:-) chcialby realizowac swoja wizje naprawy Swiata to wszystkie niemowlaki zamist ssac mleko matki pily by czarnine z kaczki, po to aby upewnic sie, ze gdy dorosna na pewno beda miesozercami! :-)

      to „pojechcłaś po bandzie” :-D.
      Nie znoszę dyskusji w formie txt, bo tracimy znaczną częśc przekazu.

      Jak widzę, obraz mej persony kreowany na podstawie mych słów i skrótów myślowch tu zamieszczonych, to potwierdza.

      Lubię mięso i uważam (analiza danych, obserwacji), że jest niezbędne, ale uważam je za ciężko zastępowalny s k ł a d n i k diety człowieka.

      Gdy przebywam w tropikach na myśl o jajecznicy na skwarkach, robi mi się niedobrze, zaś zimą nad zatoką Fińską jest to dla mnie najbardziej pożądana rzecz i długo na granatach „nie pociągnę”

      Ten tu Jura niniejszym wszem i wobec ogłasza, że nie posiada żadnej Wizji Naprawy Swiata i jego jedyna ideologią jest jak najmniejsze naruszanie równowagi i ingerowanie w habitat w którym przyszło mu żyć.

      I nie z powodu wiary czy innych tam ideologii, lecz po prostu nie chce być bakterią, która zginie od produktów swego istnienia.

      Jura zgadza sie za to z Dawkinsem w twierdzeniu, że nie musi przebywać z osobnikami, „którym nie wystarcza że ogród jest piękny, lecz muszą w nim znaleźć jeszcze wróżkę”.

      Howgh

      Z resztą Twej wypowiedzi utożsamiam się w 100%.
      Gdybym miał odpowiadać mej interlokutorce ( postawiła jednak EOT, bez odniesienia się do merytoryki mej wypowiedzi) to moja odp. była by bardzo, ale to bardzo podobna do Twojej

    • Ala says :

      Och Jura! Ale mnie rozczarowales piszac, ze nie pojdziesz za mna na koniec swiata, ale pocieszam sie, ze skoro swiat jest kula, to nie ma przynajmniej oficialnego konca, wiec nie ma znaczenia czy pojdziesz tam za mna czy nie :-))
      Uwiez mi, ze ja nie mam absolutnie nic przeciwko tobie ani tym bardziej przeciw twoim pogladom. Pozwolilam sobie ‚wyporzyczyc’ ciebie jako jak sie wyrazilam pomoc dydaktyczna gdyz: 1) przeczuwalam, ze sie nie obrazisz 2) wydawalo mi sie, ze ten przyklad byl na tyle zabawny aby mial moc rozladowania powagi, ktora cechowal sie moj komentarz, chcialam go po prostu zakonczyc lzejasza nuta!

      Nie przejmuj sie jesli twoja potrzeba wymiany opinii z Grazyna zostala przez nia ucieta. Smiem sadzic, ze Grazyna i tak nie miala od siebie wiele do powiedzenia; wyraznie widze/slysze w jej postach ‚gotowce myslowe’ z ksiazek/filmow, ktore przeczytala/obejrzala, i z ktorych trescia i ja mialam okazje sie zaznajomic.

      Jasne, ze na granatach dlugo ‚nie pociagniesz’…predzej sie na nich ‚rozerwiesz’ :-)
      Ja osobiscie jestem wegetarianka od 25 lat i powiem ci szczerze. ze uwazam iz taka dieta jest luksusem (luksus dla jednych zazwyczaj oznacza biede dla innych), i ze wcale nie jest przyjazna srodowisku.Gdybym miala byc kiedys samowystarczalna i wyzywic sie z wlasnego kawalka ziemi, musialabym tego kawalka miec…spory kawal:-) aby zapewnic sobie wystarczajaco wysoko-bialkowa diete. Najlepiej dla ‚czystosci’ ekosystemu byloby isc do lasu z lukiem i cos upolowac.. W takim przypadku nie zagarniam ziemi pod uprawe zywnosci. Ziemia ta moze wtedy tworzyc ekosystem dla dzikich zwierzat i roslin. Chocby nie wiem jak ekologiczna/biodynamiczna/permakulturowa uprawa warzyw/zboz. to i tak taka uprawa jest zubozeniem ekosystemow.

      No, wiedzialam, ze przyjdzie mi sie tlumaczyc z wlasnego …’gowna’ z poprzedniego postu. Przyznam sie, ze ta przenosnia byla b. niefortunna (zeby nie powiedziec…’do dupy’:-), miala on w tym przypadku podwojnie dezorientujace znaczenie.
      Uff, teraz mam wyjasnic co mialalm przez to na mysli. Mialam na mysli, ze kazdy z nas bez wzgeldu na to co robi boryka sie z jakims, zazwyczaj ‚wlasnorecznie wyprodukowanym’ demonem. Czesto to co robimy jest, obiektywnie dobre/pzytywne, to pomimo tego jest tez cos co na innmy polu dzialania/BYCIA pozytywne nie jest. Przyznam sie ,ze mam problemy zeby to wyjasnic abstrakcyjnie wiec posluze sie przykladem z wlasnego doswiadczenia. Kiedy mieszkalam w Australii bylam wolontariuszem w Steve’s Irwin’s Wildlife Hospital przy Australian Zoo. Praca ta polegala na dezynfekowaniu pomieszczen (i wszystkiego co tam sie znajdowalo), w ktorych przebywaly rehabilitowane koale. Praca ta byla b. ciezka zwaszcza w okresie pory deszczowej kiedy wysoka wilgotnosc byla niemalze zabojcza. Prace te wykonywalo b. wiele osob, ogolnie bylo okolo 100 wolontariuszy. Ja w czasie swojej zmiany mialam okazje poznac ok. 20-25 osob. Musze stwirdzic, ze kazda z tych osob miala wlasnie takiego ‚demona-gowno’. Osoby te, mimo, ze wykonywaly niezwykle pozyteczna i potrzebna prace nie robily tego tak naprawde z czystego alrtuizmu, ale po to zeby w jakis sposob dowartosciowac siebie. Wiele z tych ludzi to osoby samotne (nie ma w tym nic zlego) ale z tego powodu b. zgorzkniale, zakompleksione, Kazda z tych osob okreslala sie jako milosnik zwierzat i zarazem wrog ludzi/ludzkosci. Ja na pozimie energetycznym i komunikacyjnym nie moglam z nimi wytrzymac i zrezygnowalam po 3 miesiacam, pomimo, ze szkoda mi bylo, ze nie moglam obcowac ze wspanialymi zwierzetami jakimi sa koale.
      Na zewnatrz wszystko wygladalo o.k.,, super ludzie robiacy kawal dobrej roboty, lecz z bliska widac bylo wszystkie ‚pryszcze’, motywacja tych ludzi nie bylo bezinteresowane pomaganie, byla to dla nich jakas terapia osobista, z braku lepszego okreslenia. Dla mnie taki wolontariat nie mial racji bytu ani wartosci. Wole chyba zeby ktos/cos szczerze nienawidzil, niz udawal, ze jest aniolem. Znam pare osob, ktore udzielaja sie pozytywnie w kwestii ekologii, a jednoczesnie negatywnie w wielu innych aspektach zycia. Wstyd sie przyznac, ale kiedys taki ktos byl przez ponad rok moim partnerem. Oj tak, glupia ze mnie blondynka!
      Na przeciwnym biegunie sa na przyklad ludzie, ktorzy pracuja w korporacjach, bezdusznych firmach, ktorych dzialanosc przyczynia sie do degradacji ludzi i srodowiska, a jednak tacy ludzie sa dla rodziny i przyjaciol szczerze troskliwymi jednostkami. Takie jakby moralne rozdwojenie jazni. Mam przez to na mysli ,ze nie wazne jakie sobie przypisujemy przymiotniki (ekologiczny, wegetarianksi, niebianski, permakulturowy, etc.) to i tak kazdy boryka sie z jakims…’gownem’. Ludzie sa ludzmi. z wadami. zaletami, szczesciem i problemami niezaleznie od tego czy na miejsce swojego przeznaczenia wybrali betonowa dzungle czy prawdziwa dzungle zielona.
      Teraz taka troche dygresja…przypomniala mi sie historia pewnego faceta, ktory pare dekad temu wraz z zona wybral sie do Amazonii zeby nawracac bezboznych tubylcow. Skonczylo sie odwrotnie, to on zostal nawrocony, w procesie tym rozwiodl sie ze swoja ‚nienawrocona’ religijna zona i doslownie przeszedl totalna transformacje stajac sie ‚autentycznym’ czlowiekiem, napisal o tym doswiadczeniu ksiazke.

      Przez chwile myslalam, ze ten zbiornik buforowy to woodgas, ale nie wydaje mi sie. Mozesz to troche wyjasnic?

      Trzymaj sie i pamietaj nie baw sie granatami! :-)

  6. Ala says :

    Zastanawialam sie przez kilka dni czy warto wprowadzic tu swoj komentarz, raz ze nigdy wczesniej tego nie robilam, dwa ze uwazam takie ‚strzepienie jezyka’ za strate czasu, ale ostatecznie uznalam, ze napisze.

    Miesozerca – zle, wegetarianin tez niedobrze!
    Pare lat temu mialam okazje ‚praktykowac’ WWOOF-ing w Australii. Z ksiazki WWOOF-ingowej wybralam wspolnote ‚Hermitage’, ktora wydawalo mi sie, ze osiagnela wysoki poziom samowystarczalnosci, i ktora do perfekcji opanowala sztuke wyrobu przepieknych mebli, ktorych sprzedaz prowadzila we wlasnym sklepie w pobliskim miescie. Z informacji na stronie internetowej wynikalo tez, ze prowadza oni ‚animal husbandry’, pomimo, ze w wiekszosci odzywiaja sie dieta wegetarianska. Stosuja wlasny uboj, i ze zwierzeta hoduja przestrzegajac ‚animal welfare’. Osobiscie jestem wegetarianka od 25 lat, ale zaintrygowal mnie ten fakt, nagle zapragnelam na wlasne oczy zobaczyc jak to wyglada w praktyce. Zawsze sobie mowilam, ze bede wegetarianka tak dlugo jak dlugo NIE bede w stanie zabic zwierzecia wlasnymi rekoma. Napisalam do tej wspolnoty email z zapytaniem o mozliwosc WWOOF-ingu. W odpowiedzi poproszono mnie abym napisala cos o sobie, podalam ze jestem wegetarianka od ponad 20 lat, i ze nie spozywam zadnych pokarmow, ktore pochodza od zabitych zwierzat. Odpisano mi, ze niestety nie jestem mile widzina gdyz jestem…wegetarianka. Ni mniej ni wiecej! Tamta wspolnota odrzucila mnie bo jestem wegetarianka, w Barkowie odrzucaja bo jest sie miesozerca, Jedno i drugie miejsce to ‚ekowioski’!!! Znam kilku wrednych wegetarian, ktorzy nie warci sa przjyazni, znam tez totalnych miesozercow z przyslowiowym ‚sercem na dloni’.

    Zyjemy w swiecie bardzo zintelektualizowanym, pelnym ideologii (nawet brak ideologii to tez ideologia), w swiecie gdzie kazdy chetnie glosi swoje prawdy, swoje Ewangelie. To widac niezaleznie czy jestesmy w centrum Nowego Yorku czy w samym srodku ekologicznej wioski. Ludzie glosza wolnosc od wszystkiego, a jednoczsnie wprowadzaja nakazy/zakazy/warunki. Artur glosi, ze warunkeim wstepu do jego wioski nie jest zawartosc portfela…ale talerza.
    Artur najpewniej zdaje sie wyznawac zasade ‚kto nie jest z nami jest przeciwko nam’. Czyz w samym zamysle nie jest to bardzo ograniczajce? Gdyby Artur bylby szczerze zainteresowany propagowaniem swojej wizji weganizmu w praktyce, witalby w swojej wiosce miesozercow z otwartymi ramionami majac nadzieje, ze pobyt we wiosce przekona ich do zmiany nie tylko ich pogladow ale tez do zmiany diety. Zamiast tego Artur zamyka przed nimi bramy, dlaczego jest na ‚nie’ wobec potencjalnej mozliwosci ‚nawrocenia’ kilku miesozercow na weganizm. Taka szanse (tylko w odwrotna strone) mieli tez mieszkancy australijskiego ‚Hermitage’, niestety z niej nie skorzystali.
    W swoich dalszych podrozach po Australii spotkalam mlodego Niemca, ktory w ‚Hermitage’ spedzil tydzien. Powiedzial, ze osade te zamieszkuja glownie Niemcy i Anglicy, ludzie wysoce wyksztalceni i niejednokrotnie zdolni praktycznie (muzyka, produkcja roznych praktycznych rzeczy, kulinaria,itp.) Mowil tez, ze to ludzie…hermetyczni, nie znoszacy sprzeciwu wobec swoich pogladow i nieznoszacy, wrecz nietolerujacy krytyki ich wlasnych pogladow i systemu wartosci. Slyszac to nie dziwilam sie juz wiecej dlaczego nie chcieli zaakceptowc mojego pobytu u nich i dlaczego na nazwe swojej wioski wybrali wlasnie…’Hermitage’ – odizolowali sie od reszty swiata juz w samej nazwie!

    Rzeznik ubijajacy zwierze – tragedia, wegetarianin zabijajacy rzeznika za to, ze zabil zwierze – dragetia podwojna! Jaki z tego moral? Nie ma duzej roznicy miedzy rzeznikiem a wegetarianinem… oboje sa zdolni do zabicia :-)

    Uwazam ze wielce ironiczne, ze esej Artura poprzedzil cytat Emmy Goldman, osoby zamieszanej w nieudany zamach na czlowieka oraz opowiadajacej sie za stosowaniem przemocy. Na ustach Milosc i Braterstwo a w sercach nietolerancja. Przypomina mi to komunistyczny oksymoron ‚Walka o Pokoj’. ‚Nowy Swiat’…ale stare ludzkie przywary.
    Kiedys myslalam, ze ludzie mieszkajacy we wioskach wsolnotowych, to specjalny gatunek ludzi, a nawet wiecej, ze to dobre dusze, wrecz Anioly unoszace sie nad Ziemia, ktorym obce sa wszelkie negatywne cechy charakterow. Niestety poglad ten zweryfikowal sie w praktyce kiedy mialam okazje poznac ludzi z takowych wspolnot w USA, Australii, Malezji. Teraz wiem, ze to ludzie jak kazdy inny; wyznajcy moze inne filozofie i idealy, ale pelni rozdmuchanego ‚ego’ i roznych innych slabosci trapiacych ludzkosc.
    Czy krwozerczy kapitalista czy zielony anarchista, jeden i drugi to czlowiek. Ten pierwszy bez chwili namyslu sposci, przepraszam ze wyrazenie, gowno w toalecie, ten drugi z namaszczeniem zaniesie je na pryzme kompostu. Rozne podejscie do gowna, ale… i jeden i drugi je produkuje (jesli wiecie co mam na mysli) Witajcie na Ziemi!

    To piekne, ze powstaja w Polsce tzw. ‚eko-wioski’, pamietajmy ze ludzie w nich mieszkajacy lub chcacy zamieszkac roznia sie w swych pogladach od tych tak zwanych ‚normalnych’, ale nie znaczy, ze sa lepsi i beda borykac sie z takimi samymi problemami funkcjonowania w grupie jak ludzie np. z tak zwanageo ‚blokowiska’, a moze jeszcze z wiekszymi problemami, gdyz specyfika zycia w takich wioskach wymaga jeszcze czestszych i intensywniejszych interakcji miedzyludzkich.
    Wszyscy jestesmy ludzmi….badz probujemy nimi byc. Dajmy sobie i innym szanse na szczesliwe, piekne, kreatywne, radosne zycie, takie ktore mozna osiagnac MILOSCIA, TOLERANCJA i OTWARTOSCIA na wszystko i wszystkich!!!!!

    Powodzenia!

    • Jura says :

      uff, uff…
      Dzięki Alu za wyważoną opinię i za to że Ci się ją chciało wklepać mimo wewnętrznych oporów.

      Ja tu naprawdę nie chciałem rozpętać wojny
      Po prostu miałem nadzieję, że ktoś potraktuje mój post jako pytanie, ale ujawniły się odwieczne zatargi…

      Nic to!
      Ja jak dawniej będę się wystrzegał ideologów i starał się nie podążać ani za lewym ani za prawym sandałem.

      Może w międzyczasie uda się spotkać ludzi ceniących pracę, umiar i równowagę.

      acha! a co do tego akapitu:Czy krwozerczy kapitalista czy zielony anarchista, jeden i drugi to czlowiek. Ten pierwszy bez chwili namyslu sposci, przepraszam ze wyrazenie, gowno w toalecie, ten drugi z namaszczeniem zaniesie je na pryzme kompostu. Rozne podejscie do gowna, ale… i jeden i drugi je produkuje (jesli wiecie co mam na mysli) Witajcie na Ziemi!

      I jak tu nie kategoryzować przy takim przykładzie?

      Ja za lepszego z Twego przykładu uznam tego, który nie wyprodukuje odpadu i go porzuci by inni się martwili. Co nie znaczy że drugiego wsadzę za drut kolczasty… tyle że nie rozumiem co wynika z tego że obydwaj są ludźmi?

      Wiem że obecnie w modzie jest relatywizm..ale .. czy naprawdę muszę ich obydwu cenić tak samo ?

    • Artur Jan Milicki says :

      Dziękuję Ci za komentarz Alu. Wszystkim pozostałym komentatorom również dziękuję.

      Przyjeżdżają do nas bardzo różni ludzie. Przyjmujemy każdego kto chce przyjechać, jeśli tylko warunki nam na to pozwalają. Nikogo nie pytamy ani o poglądy, ani o dietę. Prosimy tylko o przestrzeganie diety wegetariańskiej, bo z tym sami czujemy się bardzo dobrze… I tylko takie posiłki potrafimy przygotowywać, tylko takie chcemy spożywać. Teraz na przykład jest z nami człowiek (wolontariusz) któremu zdarza się zjeść mięso, i z tego co mówi nie ma najmniejszych oporów z własnoręcznym zabijaniem zwierzęcia. Pali papierosa za papierosem, lubi napić się piwa, a my cały czas czujemy się wspaniale w jego towarzystwie i vice versa. Owszem, mamy różne preferencje, światopoglądy, nawyki, ale mamy też wspólne tematy i zainteresowania i wzbogacamy siebie nawzajem na tej właśnie platformie.

      Emma Goldman – podobają mi się jej słowa. Uważam że to, co zrobiła, chciała zrobić, jak żyła i jak się prowadziła było tylko i wyłącznie jej sprawą, a nie moją. Tak dalece jak tylko mogę staram się być wolny od oceniania i wartościowania. Adolfa Hitlera również ani nie oceniam ani nie wartościuję. Niektóre teksty Emmy Goldman do mnie zwyczajnie docierają, niektóre mi się podobają, to wszystko. Lubię też znak anarchii z sercem zamiast kółka – To był główny powód dla którego wybrałem to zdjęcie.

      Wiem że anarchizm i anarchiści kojarzeni są często z przemocą. Bo wielu z nich stosowało przemoc. Przyznaję że mi również zdarzało się popełniać przemoc wobec innych. Udało mi się jednak wybaczyć to wszystko samemu sobie w sposób radykalny. Z drugiej strony jest też anarchizm pacyfistyczny, pozytywistyczny, życzliwy, łagodny, spokojny… Ten jest mi najbliższy…

      Jest tak wiele różnych światopoglądów i systemów wiary, jak wielu jest ludzi na Ziemi. Podobnie, tyle jest odmian anarchizmu ilu jest anarchistów. Dowód naukowy to też wiara i ateizm również. A wiara i światopogląd to zbiór dominujących myśli. To wszystko bywa i jest mniej lub bardziej zmienne, modyfikowalne, płynne…

    • Jura says :

      Artur! ja słyszałem już wcześniej od pobywaczy warsztatowych/wolontariuszy, że u was jest take podejście.jak przedstawiłeś.

      Kiedyś postaram się Was nawiedzić jeśli będzie ku temu okazja.

      Bardzo lubię słowo anarchopozytywizm.

      Trzymajcie się ciepło.

      btw. a propos ciepła :-D kiedyś, gdzieś tu pytałem czy nie rozważałeś skonstruowania zbiornika buforowego ciepła. Pewnikiem jako ślusarz masz już kontakty które pozwoliły by CI go tanio stworzyć.

    • Artur Jan Milicki says :

      Tak Jura, myślałem nad buforem ciepła. Ale ponieważ jestem początkującym zdunem chciałem najpierw wykonać piec rakietowy dokładnie tak jak opisał to Janto Ewans w swej książce „Rocket Mass Heaters”. Petros też ma fajne doświadczenia i przemyślenia z piecem rakietowym: http://forum.ekoosada.pl/viewtopic.php?f=105&t=318&p=765#p764

    • Jura says :

      Dziękuję za link. Jak pragnę zakwitnąć ;-); nie znałem tego forum!
      Choć o zeszłorocznej budowie strawbalowego domu w tamtych okolicach słyszałem. Uciekam się wczytywać w poruszane wątki. Trzymajcie się ciepło i życzliwie.

    • Ala says :

      Artur, dzieki za wyczerpujace ‚wyjasnienia’. Na formularzu zgloszeniowym dla wolontariuszy wyraznie jest podane, ze WYMAGANE jest przestrzeganie przez nich diety wegetarianskiej. Skoro tak jak mowisz akceptujecie ‚miesozercow’ to moze, to tylko taka sugestia, warto byloby ten warunek wykluczyc.

      Ciesze, sie ze udalo wam sie zbudowac kilka rocket stoves, ja mam na ich punkcie obsesje i kiedys, jak juz znajde sobie miejsce zeby gdzies osiasc na stale, tez sobie taki zbuduje…oczywisice jesli najpierw gdzies naucze sie go budowac :-)

    • Artur Jan Milicki says :

      Jesteśmy wegetarianami i posiłki potrafimy i chcemy przygotowywać tylko po wegetariańsku. Informujemy o tym jasno i prosimy każdego, kto chce do nas przyjechać na dłużej o tym, że z nami i w naszym towarzystwie jada się tylko po wegetariańsku. Dotychczas nie było z tym żadnych problemów. Przyjeżdzali do nas również wolontariusze którzy otwarcie mówili że na codzień jadają mięso, i że nasz wegetarianizm jest dla nich dodatkową atrakcją, bo dzięki temu mogą praktycznie zapoznać się i doświadczyć kuchni wegetariańskiej, przez cały okres swego pobytu u nas.

    • grazyna elzbieta jasiewicz says :

      Arturze jestem Tobie, Wam, gleboko wdzieczna za poszanowanie ZYCIA.
      Serdecznosci od Grazyny

    • Grazyna Elzbieta Jasiewicz says :

      Alu, dziekuje za Twoja komentarz.

      „‘Pojde za Arturem na koniec swiata’. Boze Grazyno, to brzmi jak wyznanie sekciary i jest. b. niebezpieczne. Pol biedy gdybys byla jego zona, wtedy po prostu podazasz za mezem, ale w kazdym innym wypadku jesli to robisz to musi to byc chyba tylko i wylacznie…zaslepienie czyjas ideologia. Mam nadzieje, ze te slowa uzylas bardziej w formie zartu! :-)”

      „Pojde za Arturem (dodane w mysli: za jego zona Kasia i ich dziecmi) na koniec Swiata” nie jest zartem ani wyznaniem sekciary, czuje sie czlowiekiem wolnym i nie widze niebezbieczenstwa w mojej wypowiedzi. Koniec Swiata moze dla mnie oznaczac Barkowo, moze rowniez oznaczac, ze czuje silny rezonas czytajac teksty redagowane przez Artura, ogladajac jego fotografie, czy slyszac jego glos podczas rozmowy. Jest on cieply i pelen milosci, milosci, ktora plynie. Chce sie tej milosci „uczyc” i z nia obcowac, nawet na koncu Swiata :-)

  7. katarzyna milicka says :

    Z wielkim zainteresowaniem czytałam wszystkie komentarze.Jestem pod ogromnym wrażeniem tej chwili zamanifestowania się tylu pięknych dusz.Dziękuję Wam i Tobie mężu za tą możliwość.To czym się pragnę podzielić to uczucie że ludzkich dróg jest nieskończenie wiele ,czy jest star lub meta?Spotkaliśmy się

  8. Krystyna Cornuet says :

    Znamy Kasię i Artura i poświadczamy, że nikogo nie sądzą i nikomu nic nie narzucają. A że proszą ludzi, aby podczas pobytu u nich przestrzegali pewnych reguł żywieniowych? I tak wszędzie, gdzie się pójdzie, to gospodarze decydują o tym, co stanie na stole. My z mężem jadamy okazjonalnie mięso, z różnych powodów. Człowiek nie jest biologicznie roślinożercą, ale może bardzo dobrze żyć i prosperować na diecie wegetariańskiej. Skrajny weganizm może natomiast prowadzić do pewnych zaburzeń, ale w końcu wiele innych rzeczy też nam szkodzi… A każdej idei szkodzi sekciarstwo i przekonanie o własnej wyższości oraz krytykowanie innych. Dla każdego jego droga, dla każdego jego czas. A jeśli idzie o nawóz – także wegetarianie hodują zwierzęta na jajka, mleko czy wełnę. Więc gnoju nie zabraknie hi hi hi. My tak robimy. Mamy też duży ogród, bardzo produktywny i piękny. W zimnym klimacie północno-wschodniej Polski i na glebie V i Vi klasy. Niedługo będzie zresztą można obejrzeć go w necie i TVN. Jesteśmy indywidualistami, więc wybraliśmy samodzielne gospodarstwo, nie wioskę. A nasza idea ekowioski to właśnie luźny, przyjacielski związek takich samodzielnych gospodarstw, gdzie każdy żyje po swojemu, ale w życzliwości i szacunku dla natury, w tym też innego człowieka.
    Cykl życia-śmierci-życia istnieje w naturze. I jest niemal tyle przykładów na walkę, co na współpracę i pomoc. Jedna reguła wydaje mi się niezwykle ważna: poza człowiekiem żaden żyjący organizm nie bierze więcej, niż mu koniecznie potrzeba do przeżycia. I to jest ważne.
    Pozdrowienia dla wszystkich.
    P.S. Artur, a może by tak przeformułować trochę ten warunek o wegetarianizmie w duchu tego, co i tak praktykujecie? Np. dorzucając „podczas pobytu w Barkowie?”

  9. Lee Voytee says :

    Miło jest dowiedzieć się że można się do Was przyłączyć (pod określonymi warunkami) ale załóżmy hipotetyczną sytuację ze 1000 osób chciałoby się przyłączyć i zamieszkać z Wami na tych 16 ha i zostaliby przez społeczność przyjęci?! Oczywiście brakłoby dla nich miejsca chociaż jakby wybudować wysokościowe bloki to tego miejsca by starczyło ale zginęła by idea tego projektu. Zatem tych 1000 osób musiałoby znaleźć chętnych w okolicy do odsprzedaży ziemi którą oni by zajęli i tym samym powiększyliby obszar „ekowioski”.
    A gdyby przyszło 100 000 osób i chciało się przyłączyć albo cała Polska wraz z tymi wszystkimi którzy mieszkają w blokach w miastach?
    Tu w tym moim wywodzie widać jak bardzo Ziemia jest przeludniona i jak ta sytuacja wpływa na możliwości wyboru stylu życia. Gdyby duża część mieszkańców Polski zapragnęła żyć wśród Was to zginąłby cały urok tej okolicy co już się dzieje nawet na Mazurach gdzie bogacze wykupują całe połacie ziemi by zamienić je na swoje rezydencje.
    Gdybyśmy chcieli całą Polskę zamienić w „ekowioskę” to co zrobić z istniejącą infrastrukturą i czy zrezygnowalibyśmy ze zdobytych w rozwoju ludzkości udogodnień cywilizacyjnych (auta drogi telekomunikacja infrastruktura)?

    • ginger says :

      czytalam ostatnio, ze ludzie gniezdza sie w duzych miastach i z tej perspektywy wystepuje przeludnienie ale patrzac na wszystko z lotu ptaka czlowiek zajmuje tylko 5 % powierzchni ziemi; mysle, ze wizja, w ktorej cala Polska staje sie eko wioska jest wspaniala

    • Mila says :

      Co prawda widzę, że około roku nikt nie dodał tu wpisu, jednak tematy są ponadczasowe więc Witam Wszystkich serdecznie. Podoba mi się koncepcja, o zwierzętach przyjaciołach człowieka z czego wynika postawa prosząca osobę obok”nie jedz mięsa przy mnie”, jest to postawa odpowiedzialności za zwierzęta i nie godzenie się na uczestniczenie w tym „wydarzeniu”.i przy tym odbywa się „cicha edukacja”, bo ktoś spróbuje czegoś nowego i anuż zaskoczy:) Stawiam się też po drugiej stronie, osoby jedzącej mięso i nie godzącej się na ograniczanie jej wolności. Miłość to uległość z własnej chęci, to mogę napisać, no i jest się u kogoś, bycie gościem zobowiązuje. A gdyby już razem mieszkać? to chcąc zachować konsensus to..będzie trudno:) Mi podoba się też wpis na który odpowiadam, LEE VOYTEE; polecam w tym temacie książki W. Megre „Anastazja, dzwoniące cedry Rosji”, np. w Rosji podobno gdyby oddać wszystkim mieszkańcom miast po jednym hektarze to zajeliby 4% powierzchni kraju, wiadomo ze Rosyja ma trochę więcej terenu, łatwo przeliczyć to w Polsce, w Polsce gdyby każdemu dać 1ha(wg.koncepcji jeden hektar jest wystarczajacy aby zaspokić potrzeby rodziny), to mogloby powstac 31.267900 gospodarstw(nie odliczając jezior, rzek itp) Zazwyczaj takie gospodarstwo to przynajmniej dwie osoby, co daje nam 15.633950 gospodarstw(to chyba już wystarczy ziemi). Gdyby nasze 38mln Polaków w parach chciało mieć gospodarstwo jednohekatarowe potrzeba 18.000000 hektarów ziemi,( a z reguły gospodarstwo to trzy, cztery a nawet więcej osób, może by odbudowałyby się zanikające w Polsce rodziny wielopokoleniowe) więc póki co starczyłoby ziemi, a gdyby ludzie chcieli się mnożyć bez pamięci i gdyby wszyscy ze świata chcieli zakładać takie gospodarstwa to gdyby nie starczyło miejsca na ziemi( a samych lądów wystarczy dla ok15.000.000.000 1ha gospodarstw, co jest dwa razy tyle pojedyńczych miejsc ile jest teraz ludzi na świecie) to do tego czasu mądrzy z nas obmyślą plan emigracji na inną planetę, a raczej nie obmyślą planu a nauczą się jak zasiedlać inne planety. (polecam 10 tom). Co do wykorzystywania nowoczesnych technologii w ekoosadach to uważam, że po to one są, aby je wykorzystywać, Założyciele Akademii Bosej Stopy jak mniemam używają zdobyczy XXI w, w końcu piszą tu wpisy. Nie da się już całkowicie bez technologii, uważam, że trzeba ją wykorzystać mądrze przy szacunku dla środowiska, jeśli chodzi o drogi, to mając swoją osadę i pracując u siebie na swojej ziemi, bo większości praca by tak wyglądała, ludzie nie potrzebowali by tak jeździć codziennie w tą i z powrotem, przez co nie potrzebowali by tak dużej ilości dróg i nie zanieczyszczali by powietrza. A może za jakiś czas środki latające stałyby się popularne do przemieszczania, takie kilkuosobowe, bądź większe. Uważam, że przy takim życiu w ekoosadach dużo problemów i kwestii same zostałyby w miarę czasu rozwiązane i wyjaśniłoby się jakie nowe technologie potrzebujemy a jakich nie. Chętnie bym się tu jeszcze rozpisała, ale szanuje czytających;)

  10. ariosto says :

    Przebrnalem przez wszystkie komentarze… uff ;) Natrafilem na wasz blog przypadkowo 2-3 miesiace temu i wciaz tu wracam jak jakis bumerang ;p

    Obecnie jestem na etapie tworzenia wlasnego ogrodka warzywnego, kompostu itp. Mieszkam w miescie wiec dostep do zdrowej zywnosci jest ograniczony a obraz wlasnego kawalka ziemi wciaz krazocy w moich myslach kaze mi zbierac informacje i jak najszybciej starac sie je wyprobowac.
    Wasza wizja bycia niezaleznym bardzo mnie pociaga, kontakt z natura, zdrowa woda, swieze powietrze oraz weganska dieta.

    Powyzsze komentarze byly miejscami calkiem ostre, odnioslem nawet wrazenie iz mialy charakter prowokacyjny i zlosliwy.
    Zrozumialym jest jednak ze osoba ktora nie ma problemow z zabiciem zwierzecia badz jego wykorzystywaniem bedzie miala trudnosci w zrozumieniu na czym polega weganizm. Cala filozofia i idea weganizmu sprowadza sie do traktowania wszystkich zyjacych istot jak przyjacol.
    Wiec… niekreowanie swojej rzeczywistosci bedac weganem wraz z kims kto potrafi twojego potencjalnego kumpla zabic, pokroic na kawalki a pozniej jeszcze na twoich oczach pozrec, i to tylko dlatego ze kumel nie potrafi wyrazic odpowiedniego sprzeciwu, jest po prostu faktem wyboru nowych przyjaciol a nie dyskryminacja dietetyczna.

    Zycze powodzenia i urodzaju ;)

  11. JDR says :

    Podobno człowiek może wszystko.. Podobno, bo granicą jest wolność drugiego człowieka. Od wszystkiego są wyjątki :p. Wg. tego można stwierdzić, że gość powinnien dostosować się do zasad gospodarza. Takie życie.
    Druga rzeczą, która u wegan mnie zastanawia jest za przeproszeniem ‚meczenie’ egoistow cudzą krową. Każdego człowieka najbardziej interesuje on sam. Jeśli zakodowal sobie, że musi zjeść krowę to ja zje. Z wiedzą właściciela krowy czy bez. Tłumaczenie, że krowa cierpi dla egoisty/człowieka ma raczej średnie znaczenie. Dlatego nazywam to ‚meczeniem’. Ciekawa opcja jest zgodne z prawdą wytłumaczenie/pokazanie takiej osobie, że wegetarianizm/weganizm jest zdrowszy. Jak przetrawi zmianę założeń sam zmieni sposób odżywiania dla własnego dobra. ;) Krowa ocaleje i mamy szczęśliwego wegetarianina, a weganizm później.
    Ludzie oddadzą życie za poglądy. Za krowę wątpię.

    Pzdr. JDR

  12. JDR says :

    Była mowa o Inuitach.. Jest taki stary kawał..

    Wychodzą dwa owsiki z ‚domu’ patrzą wokol. Jeden do drugiego:
    – Tato, tato zgodniebacz jak pięknie: ptaszki śpiewają, słoneczko święci, trawa taka zielona.. Tato, tato przeprowadzmy się tam :)
    – Nie synku. Zostajemy, bo tu jest nasz dom.

  13. grigor says :

    Nie szkodzic naturze to nie znaczy nie jesc miesa. Prawdziwa eko osada to taka gdzie niema zgory narzuconych regol ideologii religii itp wszelkie zasady to pogwalcenie naszej swobody wyboru tak dziala system na calym ucywilizowanym swiecie a przecierz to z systemem chcemy walczyc. Ja z zona i czworka dzieci mieszkamy w domu na malej 1400m dzialce i produkujemy co roku tye warzyw i miesa ze starcza do nastepnego sezonu niema tu ideologi tylko chec bycia soba.

  14. przepisywanie.pl says :

    Jedzenie mięsa jednak może szkodzić naturze chociaz w różnym stopniu zależnie od tego czy to kurczak, świnka czy krówka, ponieważ nie chcę się powtarzać , bo to jest opisane przystępnie w poniższych linkach i w filmie CowSpiracy , przytaczam je dla tych którzy maja problemy z szukaniem wiedzy z różnych źródeł.

    gdyby Hindusi zaczęli jeść mięsko codziennie to nie starczyłoby terenu Mongolii na uprawy soi dla wykarmienia bydła. a wody w gangesie by zabrakło:

    http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/1072/produkcja-miesa-przyspiesza-proces-globalnego-ocieplenia

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tabu_pokarmowe_w_hinduizmie

    http://www.teraz-srodowisko.pl/aktualnosci/Produkcja-miesa-gorsza-dla-klimatu-niz-transport-329.html

    http://natemat.pl/79017,produkcja-miesa-to-marnowanie-wody-statystyki-ktore-moga-cie-przekonac-ze-warto-zostac-wegetarianinem

    poniższy film oglądaj w IE bo tylko w nim widać dwie linie napisów.
    http://www.cda.pl/video/194448a2

    Jeśli jest potrzebne białko to najbardziej oszczędnie najzdrowiej dla środowiska wypada białko owadzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: