Akademia, Barkowo, piece, podróże i kooperacja

page_wpis

Minęły dobre trzy miesiące odkąd wyjechałem z Barkowa i cały czas podróżuję. Przez ostatnie dwa lata wzbraniałem się przed jakimikolwiek wyjazdami. Miałem przecież w Barkowie swój raj ukochany, życie w przyrodzie, miejsce nauki i eksperymentów, szeroką i jasną wizję budowy ekowioski, lecz coś się zmieniło, coś ewoluowało. Wyjechałem najpierw raz, w kwietniu, tylko na kilka dni, potem drugi raz, trzeci, czwarty, aż w końcu, na początku sierpnia wyjechałem na tak długo, że wciąż jeszcze nie wiem, kiedy zakończą się te moje podróże. Jeżdżąc po Polsce odwiedzam miejsca w których jestem mile widziany, tam gdzie mam do zrobienia coś ważnego i pasjonującego. Organizuję warsztaty, projektuję, buduję i pomagam przy budowie pieców, uczę się nowych rzemiosł, odwiedzam i poznaję ciekawych ludzi, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami, którzy żyją swoimi pasjami, czytam, rozwijam się, piszę kolejną książkę, a czasami po prostu odpoczywam.

Moje podróże będą trwały nadal, również zimą. Powoli kształtuje się również rozkład moich zajęć na wiosnę i lato 2015. Mają one duży związek z piecami, które buduję (zdjęcia można obejrzeć tutaj: Piece Artura), z Akademią Bosej Stopy, która stopniowo przekształca się w ogólnopolską kooperatywę edukacyjną oraz z całym ruchem kooperatyw w Polsce, który jest dla mnie najważniejszym oddolnym ruchem społecznym jakikolwiek istniał i istnieje. To właśnie w kooperatywach dostrzegam najpotężniejszą siłę naturalnej, oddolnej, życzliwej społecznej ewolucji, która wyraźnie zmienia oblicze ludzkości i naszej planety.

Kierunki rozwoju Akademii Bosej Stopy
Wygląda na to, że razem ze mną wyjechała z Barkowa również Akademia Bosej Stopy. Przynajmniej połowa warsztatów odbyła się w tym sezonie w innych lokalizacjach, i wiele wskazuje na to, że ta tendencja będzie się utrzymywać i wzmacniać. Warszawa, Pogórska Wola, Kraków, Rożnowice – w tych miejscowościach spędziliśmy ostatnio szczególnie dużo czasu. Zapowiada się, że w przyszłym roku Akademia zaznaczy swą obecność w jeszcze większej ilości lokalizacji. Przygotowujemy się też do wyraźnego ożywienia naszej obecności w internecie. Wkrótce planujemy uruchomić telewizję internetową oraz platformę do zdalnej edukacji.

Co dalej z Ekowioską w Barkowie
Z powodu długotrwałego braku porozumienia między mną a moją żoną Kasią, projekt rozwoju ekowioski w Barkowie został wyraźnie zahamowany, a nawet wstrzymany. Od ponad pół roku jesteśmy w separacji, rozważamy rozwód i przechodzimy przez proces mediacji. Dopóki sami nie uporządkujemy spraw między nami, trudno będzie cokolwiek mówić o dalszych planach i postępach w rozwoju ekowioski. Obydwoje rozpoczęliśmy ten projekt angażując dużo czasu, energii i środków. Założyliśmy fundację, przekazaliśmy ziemię dla fundacji i teraz na własnej skórze doświadczamy testu skuteczności tego rozwiązania. Decyzje które podjęliśmy uprzednio zmuszają nas do tego, abyśmy wspólnie znaleźli rozwiązanie, które umożliwi nam kontynuację projektu, w taki sposób, jaki obydwoje będziemy mogli zaakceptować.

O co chodzi z tą Fundacją i ziemią należącą do fundacji
W 2011 roku ja i Kasia przekazaliśmy nasze prywatne akty własności nieruchomości rolnej w Barkowie na rzecz Fundacji „Dla Ziemi i Ludzi”, którą powołaliśmy uprzednio do życia. Obydwoje jesteśmy członkami Rady Fundacji – organu uchwałodawczego składającego się obecnie z 7 osób, oraz członkami Zarządu Fundacji – organu reprezentacyjnego, składającego się z 4 osób. Tworząc statut fundacji, za priorytet ustaliliśmy bezpieczeństwo ziemi i całego majątku należącego do Fundacji, tak aby był on „nietykalny” wobec wszystkich powszechnie obowiązujących mechanizmów prawnych, które naszym zdaniem są wyraźnie szkodliwe lub wręcz dewastujące dla projektu, który postanowiliśmy na tej ziemi rozpocząć.

Rozwiązania które przyjęliśmy można opisać następująco:
1) Ponieważ ziemia jest własnością Fundacji, pozostaje ona wolna od wszelakich podziałów majątkowych, które mogą zaistnieć w przypadku rozwodów. Tego właśnie doświadczamy obecnie. Ludzie, włączając w to fundatorów, mogą być co najwyżej użytkownikami ziemi należącej do Fundacji, i wszyscy na równych zasadach mamy prawo dozgonnego użytkowania określonego obszaru ziemi. To w jaki sposób dokonamy fizycznego podziału ziemi jest naszą wewnętrzną sprawą. Żadne państwowe sądy nam tutaj nie pomogą. Jeśli sami nie dojdziemy do porozumienia, wówczas pomóc nam mogą członkowie Rady Fundacji, jeśli zwrócimy się do nich z taką prośbą.

2) Ponieważ ziemia jest własnością Fundacji, nie podlega ona prawu spadkowemu, które automatycznie jest uruchamiane w przypadku zgonu każdego obywatela. Z drugiej strony wewnętrzne prawo Fundacji może precyzyjnie określać zasady sukcesji w sposób dowolny i niezależny od polskiego prawa spadkowego.

3) Ponieważ ziemia należy do Fundacji a Statut Fundacji zabrania stosowania obciążeń hipotecznych na ziemi, oraz na nieruchomościach należących do Fundacji, majątek ten jest wolny od tego rodzaju hazardu.

4) Statut Fundacji w zręczny sposób zabrania również sprzedaży ziemi, która nadaje się do użytkowania zgodnego z celami statutowymi Fundacji. Aby można było sprzedać jakikolwiek kawałek ziemi potrzebna jest jednomyślna zgoda wszystkich użytkowników tej ziemi oraz wszystkich członków Rady Fundacji.

Czyli, podsumowując, ziemia, która należy do Fundacji jest „ziemią wolną” zarówno od spekulacji i handlu jak i wobec polskiego systemu prawnego, który na różne sposoby i przy różnych okazjach daje możliwość i przyzwolenie na to, aby ludzie tracili dostęp do ziemi i możliwość życia na ziemi. Książka „Wolna Ziemia”, nad którą obecnie pracuję będzie zawierała szczegółowe wyjaśnienia oraz praktyczne i hipotetyczne konsekwencje kluczowych zapisów które znajdują się w Statucie Fundacji „Dla Ziemi i Ludzi”. Jeżeli ktoś z Was już teraz chce się zapoznać z tym statutem odsyłam tutaj: Statut Fundacji „Dla Ziemi i Ludzi”.

About Artur Jan Milicki

wolnomyśliciel, społecznik, praktyk i promotor kooperatyzmu, otwartej kultury, ekoosadnictwa, lokalnej samowystarczalności, rozwoju osobistego oraz społecznej i duchowej wolności. Współtwórca „Akademii Bosej Stopy”, autor książki „Człowiek na Ziemi”, naturalny budowniczy, zdun, projektant pieców.

15 responses to “Akademia, Barkowo, piece, podróże i kooperacja”

  1. Alicja says :

    Przykro mi…..

  2. Lena says :

    uśmiech zniknął z mojej twarzy..

    jestem dobrej myśli, wyobrażam sobie, że wszystko się poukłada ku Waszemu szczęściu.

  3. Zielony Sok (@zielonysok) says :

    :( to bardzo przykre, jednak ciagle wierze w pozytywne zakonczenie :)

  4. Alisha Brema _Drawsko Pom. says :

    Bardzo Ci dziekuje Arturze za te otwartosc.

  5. enerike says :

    chlopie ty chcerz nauczac jak zyc ludzi zgodnie z naturom a sam ze sobom poradzic nie morzesz prawa natursom niezmienne milosc wiernosc odamie troska tolerancja pszebaczenie zacnij synu od podstaw

  6. Piotr says :

    Idź do psychiatry albo lepiej do weterynarza Arturze . Vata-kapha czyli szalone dziecko. Non stop przed komputerem ,zafascynowany padlinożercami i grzebiącymi w śmietnikach. Mały chłopczyk i wielkie bzdety i idee,byłem w Barkowie i wszystko widziałem. Jak można takie idee głosić jednocześnie tak postępując z żoną,dziećmi i pieniędzmi darczyńców. Kup sznur i zrób pętlę. To co zostało wykonane w Barkowie to nędzna tandeta. Jak to powiedziała Kasia,wszystko zrobione od dupy strony.

  7. Grzesiek says :

    Cześć Wam
    Ktoś wie jak to powinno być zrobione od „głowy strony”?
    Czy raczej tylko jak skrytykować z błotem…

  8. Grzesiek says :

    Tu ciekawa kooperatywa, także spółdzielcza, i jak oni sobie z tym radzą
    http://stacja.wolimierz.info.pl/special/kooperatywa-izerska
    (zob.także zakładkę: remonty)

  9. Beata says :

    Artur, bije od Ciebie taki spokoj, ze samo sluchanie pomaga. Trzymam kciuki, zeby wszystko sie jakos ulozylo, ponoc los daje nam tylko to, czego potrzebujemy.
    pozdrawiam

  10. Maria Magdalena Damaszk says :

    Teraz Arturze wszystko mi się poukładało w jeden obrazek. Nasza ostatnia rozmowa 2 lata temu ? była dla mnie trudna. ZABOLAŁO.Moje ówczesne rozumowanie na poziomie realnym zupełnie inne, niż Twoje. Choć na poziomie ducha byliśmy zgodni, to każde z nas widziało inną drogę w dążeniu do życia w zrównoważonym rozwoju, w zgodzie z Matką Ziemią. Minęło sporo czasu i sporo doświadczyliśmy. OBOJE. Realizując swój program demonstracyjnego projektu EKO WIOSKA i po przeczytaniu kilku nowych książek, w tym „Punkt zwrotny” Grega Bradena ZROZUMIAŁAM naszą transformację. Nie tylko swoją, Twoją ale wielu. WIELU ludzi już zmienia swoje spojrzenie na ten świat i na swoje miejsce/rolę w nim. To cieszy.
    Co z tego, że jesteśmy jeszcze postrzegani jako dziwacy, nawiedzeni czy ….jak to inaczej określić ? INNI.
    Spostrzegam, że w tych, co nas oceniają w taki sposób, jest brak jakiejkolwiek wiary w cokolwiek i przykre, że nawet sobie nie wierzą.
    No cóż, sama byłam wiele razy świadkiem krytykowania Ciebie i Twoich działań w Eko wiosce. Sama doświadczałam swoich uczuć związanych z tym, co tam robisz. Sama stawiałam się w pozycji Kasi „czy to by mi się podobało ? Co ja bym zrobiła ?”. Wybacz, ale szczerze powiem: czasem Twoje działania wyglądały na niefrasobliwe życie, zabawę, a Kasia w tym momencie myślała o codziennym ziemskim życiu, o zabezpieczeniu dzieci w żywność, w dostęp do wiedzy itd. Myślę, że warunki, w jakich żyliście w Barkowie nie zawsze gwarantowały spokój i bezpieczeństwo, co mogło stać się przyczyną, że Kasia zmieniła zdanie. Poza tym „echo” z boku, które umacniało Twój wizerunek jako potencjalnego dziwaka, co widać także w komentarzach.
    ZROZUM, że wielu jest brak świadomości o co chodzi w świecie ekstremów. O co teraz chodzi w tym, co dzieje się w naszych TERAZ TU czasach. Niech dalej pędzą i niczego nie widzą prócz „kasy”.
    Arturze, wiesz przecież, że to ŻYCIE koryguje nasze wybory, że wszystko w świecie się zmienia w każdej sekundzie i że my też się zmieniamy i ….mamy prawo do zmiany zdania, poglądu i wielu rzeczy.
    Wierzę, że możecie dojść do pierwotnych założeń Waszej ukochanej Fundacji i dokonać stosownych korekt dla dobra WAS wszystkich, dla dobra ZIEMI.

  11. Beata says :

    strach jest najgorszym doradca. Nie dajcie sie zniszczyc systemowi.
    zdrowych i cieplych Swiat pelnych nadziei oraz szczesliwych rozwiazan w Nowym Roku

  12. gregory says :

    Jak twierdzi pan Piotr, ze pani Katarzyna ocenila sytuacje ze „wszystko zrobione od dupy strony”, to moze faktycznie cos takiego wlasnie w tym jest? zakladajac ze d… jest kobieca i wszystko zaczelo sie od …instytucjonalnego malzenstwa (a to cos jak wziac duzy korporacyjny kredyt nie do splacenia) to moze najlepsze rozwiazanie problemow to zaczac wszystko od nowa…
    Slyszalem kiedys historie pary, ktora po wielu latach szczesliwego pozycia, postanowila sformalizowac zwiazek. Po slubach oczywiscie wszystko zaczelo sie miedzy nimi psuc, i to bardzo… Zalezalo im jednak wciaz na sobie, i zeby ratowac siebie czym predzej wrocili do punktu wyjscia, rozwiedli sie.
    Znow zyli dlugo i szczesliwie
    Powodzenia. Grzegorz

  13. Bartek says :

    Szkoda, moze taka wioska to utopia, niemozliwa do zrealizowania ? Naprawde zaluje , bo zamierzalismy z cala rodzina przyjechac do Was w nastepne wakacje…. Niemniej idea „samowystarczalnego zycia na swoim 1 ha ” jest ciekawa. Ja przynajmniej zamierzam ja zrealizowac , moze nie w komunie, jak Ty, ale na swoim.
    Fajnie miec jednak jakis backup za soba w postaci nieruchomosci, drobnego biznesu, innej dzialanosci zarobkowej…

  14. patryk says :

    Witam obserwowalem was od samego poczatku cala idea byla przednia ale fakt slowa zony to cala prawda .mam nadzieje ze nie zostanie odebrany ten kometarz jako kolejna bezproduktywna krytyka
    EKologia samowystarczalnosc , to nic innego jak ciezka praca dzien w dzien 365 dni w roku przed monitorem to wyglada bardzo atrakcyjnie ale ta wolnosc jest okupiona potem monotonia i bolem w plecach.
    Pisanie ksiazek poradnikow itp powinien byc wykonywany przez osoby ktore maja juz jakies osiagniecia praktyczne poparte wieloletnim doswiadczeniem
    Wioska ta ma jak najbardziej mozliwosc rozwoju pod warunkiem ze na jednego nauczyciela, mowce, polityka, innego teoretyka bedzie przypadac 10 rolnikow, robotnikow czy innych czeladnikow inaczej choc by najwieksze checi nie wykarmia ludzivtam mieszkajacych , a samowystarczalnosc to chyba nie zbieranie pieniedzy od obywateli z systemu po to by samemu brylowac na wykladach itp inwentach, bo kazdego zebraka w polsce mozna by nazwac samowystarczalnym , przepraszam jesli kogos urazilem sam jestem czlowiekiem z miasta mieszkajacym od 6 lat na wsi wiem jak ciezko jest cos wychodowac zeby przezyc z tego caly rok jak na razie ku mym usilnym staraniom nie udalo mi sie bez dzialalnosci ubocznej , ale nie poddaje sie i wam tego zycze,
    MAm nadzieje ze odbierzecie te pare slow jako konstruktywna krytyke

  15. tomek says :

    ….w sumie i tak dobrze że nie nie zebrał Tych ludzi i nie kazał im sie zagazować w imię jakiejś wzniosłej idei ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: